|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|
czwartek, 21 czerwca 2007
Kończę pisac...
Posłuchajcie nie będę pisała już na tym blogu, ale na pewno gdybym je dokończyła było by to szczęśliwe zakończenie... A już dalsze opko wymyślcie sobie sami w swojej wyobraźni. Mam nowego bloga, na którym też znajduje się opowiadanie o TH! To jego adres: www.opowiadania-tokio-hotel-sandry.blog.onet.pl zainteresowanych gorąco zapraszam!!!
Odcinek 25
-No ale jak to przecież ty nie mogłaś.-Mama mi pozwoliła, i moge tu zostac do końca wakacji. Oznajmiła Paulisia.-Oki możemy się spotkac, tylko powiedz gdzie. Cieszyłam się bardzo.-Ja jestem w kawiarence Mirle.-Dobra to nie daleko od mojego hotelu, zaraz się ubiorę i przyjdę. -Okey. Odpowiedziała i się rozłączyłyśmy. Ubrałam buty i poszłam. Po kilku minutkach byłam w umuwionym miejscu...-Siemka! Uściskałyśmy się z Paulą.-No i jak tam lecą kanikułki? Spytała. -Super, to moje naj lepsze wakacje!!! Opowiedziałam jej o wszystkim o tym jak byłam na kncercie jak poznałam Bill i Toma. Wszystko co się tu wydażyło. Jak Justyna się obraziła( jakoś się już z tym godzę). Tylko nie powiedziałam co wydarzyło się w nocy bo to jest tajemnieca Billa i moja.-No to super!!! Czy zapoznasz mnie z nimi? Spytała.- No jasne...- Ale nic im nie powiedziałam że wychodzę, więc choc my już żeby się nie martwili. -No ale jak? Ja mam iśc z Tobą?-No masz iśc ze mną! Powiedziałam stanowczo.-Chłopcy mają dla mnie jakąś niespodziankę. Dodałam. Weszłyśmy do pokoju. -Gdzie byłaś? Wyskoczył z kuchni Bill z bratem.-Sorki, że wam nie powiedziałam ale byłam taka szczęśliwa że zapomniałam o tym. Siedliśmy wszyscy (oprucz Justyny) do stołu, a ja przedstawiłam Paulinę chłopakom, i powiedziałam kim dla mnie jest. Tom cały czas się w nią wpatrywał więc chyba mu wpadła w oko. To by było super, no bo ona fajna, on fajny. Więc dlaczego nie...
C.D.N
środa, 20 czerwca 2007
Odcinek 24
Weszliśmy do hotelu a Bill nagle krzykną:-Za ścianę! Pchną mnie a ja wystraszyłam się.-Co się stało? Spytałam przerażona.-Cicho, właśnie przechodił ochroniarz i jakby nas zobaczył to byś my się nie najlepiej mieli... Wytłumaczył.-Dobra, ale nie uciszaj mnie bo nie lubie byc uciszana. Strzeliłam focha.-Dobra, droga wolna choc. Złapał mnie za rękę i weszliśmy do pokoju. Cicho się położyłam do łóżka żeby Justyna nic nie usłyszała... Ale i tak nie mogłam spac, cały czas myślałam... Myślałam o tym co się wydarzyło. że spotkałam Billa i resztę chłopaków z TH, że chodzę z wokalistą, że z nim mieszkam, że Tom wyznał mi co do mnie czuje. No właśnie wyznał mi miłośc, najbardzej przez to nie mogę zasnąc. No i ta Justyna, nie wiem co ją opentał, może jest zazdrosna. Zaczęło mnie dręczyc jeszcze coś- to że jak wakacje się skończą muszę wrócic do Polski, a Bill i Tom zostaną tu... Myślałam tak i myślałam. Gdy nagle okazało się że jest już 7 RANO!!! Wstałam żeby potem nie pokłócic się z Justyną( jeszcze tego by mi brakowało!!!). Poszłam do łazienki, umyłam się, umalowałam i ubrałam. Potem poszłam do kuchni i zrobiłam sobie herbatkę. Siadłam do stolika i nagle do kuchni wszedł Tom.- O pani już na nogach?- Nie mów do mnie pani! Jestem jeszcze dziewczyną! Ja naprawdę nie lubie jak ktoś do mnie mówi PANI!!! -Oki, to O dziewczyna już na nogach? to dziwnie zabrzmiało, popatrzyłam się na niego i zaśmiłam, a potem i on zaczą się śmiac...- To, co końec śmiania pójdę zamówic coś na śniadanie. Powiedział.-Dobra. Odpowiedziałam i wziełam kolejny łyk herbaty, bo od tego śmiania zaschło mi w gardle. Nagle zadzwonił mój telefon. To dzwoniłam Paulina, moja kumpela, która miała ze mną tu przyjechac ale nie mogła bo jechała do babci...-Słucham. Powiedziałam do słuchawki.- Cześ Sandra! Odezwała się Paula.-Cześ jak tam u babci? Spytałam.-Było dobrze. Odparła, a mnie to ździwiło.- Jak to było dobrze?- No, bo jestem w Berlinie i dzwonię do ciebie czy mogłybyśmy śię spotkac. Nie dowierzyłam jej ale się też cieszyłam...
C.D.N
wtorek, 19 czerwca 2007
Odcinek 23
-Teraz ty nie możesz spac? Spytałam i zaśmiałam się.- Ciii, Justyna śpi nie obudź jej. Wskazał mi jej łóżko.-Dobra nie wiedziałam. Powiedziałam już szeptem.- Chcesz coś zobaczyc? Był tajemniczy.- Ale co? Nie wiedziałam o co mu chodzi.- Jeśli chcesz to ubierz się ciepło, i czekaj na mnie w kuchni. Wyszedł, więc o nic więcej nie mogłam go spytac. Zrobiłam to co kazła ubrałam się ciepło i poszłam do kuchni. Tam był już czarny, ale zaraz to ja miałam na niego czekac, a nie on na mnie!!! Ale mniejsza z tym...- To co mi pokarzesz? Byłam bardzo ciekawa.- Choc. Wzią mnie za rękę i wyprowadził z hotelu. Na głowie miał kaptur, żeby nikt go nie rozpoznał, to dorze bo ja też nie chce rozgłosu.- To powiesz mi w końcu gdzie idziemy? Zżerała mnie ciekawośc...- Zobaczysz. On ciągle mi nie chciał powiedziec. Po kiulkunastu minutkach okazało się że zaprowadził mnie nad jakieś jeziorko- Jak tu pięknie... Westchnełam.-Podoba Ci się? To miejsce jest ważne dla mnie i dla naszego zespołu... To tu kręciliśmy nasz pierwszy klip. Oznajmił- A ja w tedy obiecałem sobie że przyprowadze tu swoją prawdziwą miłośc. Dodał jeszcze.- Ja nią jestem? Spytałam.- Tak ty nią jesteś. Przytulił mnie.Potem położyłam się na plaży a obok mnie Bill i wzią mnie za rękę.- Wiesz że jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością? Spytałam.- A czy ty wiesz że ty jesteś moją? Zaśmialiśmy się oboje bo wiedzieliśmy że oboje powiemy tak.- Dziękuje że tu mnie zabrałeś.- Kocham Cię. Odpowiedział tylko.- Chcesz już wracac. Spytał.- Nie chce ale trzeba, żeby Tom ani Justyna się nie gapneli.Powiedziałam. On wstał i mnie podniusł.Potem ruszyliśmy w stronę hotelu...
C.D.N
Odcinek 22
Denerwowałam się że nie chce mi powiedziec.- No, dobrze powiem Ci, ale wiedz że ja z Billem tak nie myślimy. Oznajmił, czułam że coś jest nie tak.
- Ona, powiedziała, że od kiedy spotykasz się z Billem, jesteś jakaś inna i że z tego powodu ona nie chce się z tobą przyjaźnic, bo tylko Ciebie spotyka szczęście... Znowu zaczęłam płakac i wtuliłam się w Toma.-Ale my tak, nie myślimy, my Cię kochamy. Pocieszał, ale zaraz on powiedział MY CIę KOCHAMY!!! MY!!!- Ale jak to MY! Odsunełam się od niego.- Powiem Ci co do ciebie czuje... Ja się w tobie zabujałem... Spóścił głowę. Mnie zatkało.- Ale, wiesz że ja jestem z twoim bratem, i że go kocham, więc nie moge byc z tobą?!- Wiem, ale musiałem Ci to powiedziec.- I dobrze że to zrobiłeś teraz, ale nic nie mów Billowi. Przytuliłam go.- I wiedz że spotkasz dziewczynę lepszą od de mnie. Jesteś koffany i chcę się z Tobą przyjaźnic. Dodałam.- To przyjaźń?-Przyjaźń. I Tom znowu zaczą się uśmiechac. Ja położyłam się na łóżku, bo nie miałam ochoty wychodzic i słyszec jak się tam wydzierają... Tom cały czas siedział przy mnie. Nagle wszedł Bill. Ja się nic nie odzywałam, Tom nic, no i Bill też nic. Potrwało tak chwile.-Przepraszam Cię Sandruś. Bill nie wytrzymał.- Za co?- No za to że pokłóciłem się z Justyną, ale ja chciałem Cię bronic. Tłumaczył mi się.- Wiem, wiem dlatego nie masz za co przepraszac. Przytuliłam go.-Naprawde się nie gniewasz? Nie wieżył mi.-Naprawdę, kocham Cię i nie potrafie się na Ciebie gniewac.-Dobra, choc już Bil, niech Sandra się wyśpi, bo jutro przecież będzie miała wyczerpujący dzień. Powiedział nagle Tom.- Dlaczego? Spytałam ciekawa.- Bo mamy niespodziankę. Odpowiedział mi Bill i wyszli. Ja przebrałam się w piżamkę i poszłam spac. Ok. 1 w nocy słyszę, jak ktoś woła mnie szeptem, a raczej budzi.- Sandra, Sandruś. To był głos Billa. Po woli otworzyłam oczy.
niedziela, 17 czerwca 2007
Odcinek 21
-No, a jak się sprawy mają?-Ja niewiem, musisz poczekac na Toma on ci powie. Popatrzył mi się głęboko w oczy.- Dobra, no to poczekam, a teraz ide coś zjeśc, bo zgłodniałam. Oznajmiłam mu i poszłam.- Zaczekaj ide z tobą. No i poszliśmy razem... Weszłam z Billem do kuchni i zobaczyłam Justynę- zapomniałam, że Bill mówił mi że ona tu siedzi. Znowu, uśmiech znikł z mojej buźki. Ale starłam się o tym nie myślec.Podeszłam do lodówki i wyjełam jogurt.- Ty chcesz Bill jogurcik?- No jasne że chcę.Póścił do mnie oczko, a ja podałam mu jogurt.- A może, ty chcesz Justyna? Spytałam, ale nic się nie odezwała.- Justyna, ja już nie wytrzymam, nik z nas tego nie zniesie, że jesteś taka naburmuszona i nie chcesz nam powiedziec dlaczego! Bill staną w mojej obronie i uniusł głos, na Justynę. Trochę mi się to nie spodobało.- A co cię to obchodzi!!! To moja sprawa, jak się zachowóję!!! Nie wtrącaj się!. Zaczęła na niego krzyczec.- Ale mieszkamy tu wszyscy!!! Więc schowaj swoje fochy!. Zaczęła się kłótnia.- Uspokujcie się, czy mósicie się kłócic?! Nie podobało mi się to wszystko.- Nie wtrącaj się w to ty głupia lalusiu. Teraz zaczęła się wydzierac na mnie, zabolało mnie to jeszcze bardziej. Bill znów staną w mojej obronie... Ja nie mogłam tego z nieśc, i z płaczem pobiegłam do pokoju... Właśnie przyszedł Tom, który widział jak płacze, i słyszł jak Bill kłóci się z Justyną. Poszedl do mnie. Ja miłam zatkane uszy, aby nie słyszec jak oni się kłócą, i cały czas płakałam.- Sandruś, nie płacz, wszystko będzie dobrze. Uspakajał mnie Tom, i mocno przytulił.- No, ale ja nawet nie wiem dlaczego ona jest na mnie zła. Wtuliłam się w niego mocno.- Nie zwracaj na nią uwagi, niedługo jej przejdzie.- Wątpie... Otarłam łzy i przypomniałam sobie że mił mi coś powiedziec...- No a jak rozmawialiście, to co Ci powiedziała?- A nic, takiego... Wyglądało na to że on chce coś przed de mną ukryc,- No, ale powiedz, chce wiedziec, obiecałeś że mi powiesz....
sobota, 16 czerwca 2007
Odcinek 20
Tom, już nic się nie odzywał, tylko podał justynie loda, a Bill mi.- To, co wracamy? Zapytał dredziarz.- Nom, cyba już pora. Odpaliłam smutna.- No to ruszamy. Popchał mnie lekko. Szłam sama na początku, za mną Bill, Tom.. Na samym końcu Justyna. Nagle podszedł do mnie Bill( najpier coś szepną do Toma, ale nie wiem co.).- Co się stało? Spytał.- Nic. Chciało mi się już płakac.- Przecież, widze jesteś smutna.- No bo, kiedy was nie było to spytałam Juti czego jest taka smutna, a ona nawrzeszczała na mnie, kazła się odwalic i powiedziała że nie jesteśmy przyjaciółkami... Bardzo mnie to zabolało. Powoli zaczęła spłuwac mi po policzku łza.- Nie martw się na pewno będzie dobrz, może ma gorszy dzień. Pocieszał i przytulił mnie.- No, ale rano wszystko było w porządku.- Zobaczysz wszystko się wyjaśni. Poszliśmy dalej, już się nie odzywając. Nagle podzedł do nas Tom.- Sorki że pytam, ale czy coś się stało? Zapytała, a Bill mu wszystko opowiedział bo mi nie chciało się odzywac.- Hmmm, to może ja spróbuje z nią pogadac. Podszedł do Justyny, do chciał mi pomóc... Doszliśmy do apartamentu, ja z Billem weszłam pierwsza, a potem Tom z Justyną.- Billuś, jakoś źle się czuję. Pójdę się położyc. Powiedziałam.- Dobrze, skarbie, ale czy to nic powaznego? Martwił się o mnie.- Nie, po prostu jestem zmęczona. Wytłumaczyłam mu i poszłam się położyc. Wkrótce zasnęłam. Po jakimś czasie poczułam że ktoś mnie dotyka. To Bill mnie głaskał.- Długo tak spałam? Zapytałam.- No, troche. Odpowiedział.- A ty? Długo tak przy mnie leżysz.- No też troche ale lubie się na ciebie patrzec. Uśmiechną się do mnie i pocałował mnie. Odrazu poczułam się lepiej...- A gdzie Tom i Justyna?- Tom, poszedł do sklepu, a Justyna jest chyba w kuchni. Powiedział.
piątek, 15 czerwca 2007
Odcinek 19
- Może, pójdziemy na spacer? Zaproponowała Justyśka.- Dlaczego nie? Skomentował Bill.- To co? Ubieramy się i idziemy! Dodał.- Oki. Odpowiedziałam i poszłam się ubrac, umyc i umalowac( wcześniej tego nie robiłam zbyt często ale teraz mam dla kogo :P)Po godzince wszyscy byliśmy gotowi i wyszliśmy z hotelu.- Miłego dnia. Powiedziała jakaś pani z obsługi.- Dziękujemy i nawzajem. Odpowiedziałam za wszystkich...- To w, którą stronę najpierw?- Może tam? Tom wskazał palcem.- Może byc, wszystko mi jedno.Powiedziałam i poszliśmy. Zapadła cisz, nikt, nic nie mówił.- Może w końcu ktoś coś powie?Spytałam znudzona ciszą.- To może ty coś powiedz? Odparł Tom.- Powiedziałam, teraz wasza kolej. Popatrzyłam na Toma.- Ja, też powiedziałem, teraz ich kolej wskazał na Tom i Justynę.-No, co mam powiedziec? A zresztą już coś powiedziałem, kolej Justyny. - Ja? Coś się stało. Powiedziała jakby od początku nas nie słuchała.- Tak, ty. Powiedziałam.- Ale co ja. Nadal nie wiedziała o co chodzi.- Halo, wróc na ziemie dziewczyno. śmialiśmy się z niej...- Nad, czym tak rozmyślasz. Dodałam.- Nad niczym. Odpowiedziała.- Czyli, że nas nie słuchałaś? Powiedział Bill.- Słuchałam. Broniła się.- To dlaczego nie wiesz co mówiliśmy. Dopytywał Tom.- Jakoś tak. Wzrószyła ramionami. Patrzyliśmy na nią ze ździwieniem.- No, co? Nie patrzcie się na mnie jak na wariatkę. Zaczęła się denerwowac, jakby była na nas zła ale nie chciała nam o tym powiedziec.- Chcecie lody? Spytał Bill, żeby Juti się już nie denerwowała.- Chętnie. Odpowiedziałam za nas obydwie.- To my z Tomem, po nie pójdziemy a wy tu poczekajcie.- Oki. Razem z Justyną siadłyśmy na ławkę w pobliskim parku. Postanowiłam zkorzystac z okazji i porazmawiac, z kumpelą.- Coś się stało? Spytałam.- Nie dlaczego pytasz? Odpowiedziała.- No bo cały czas jestes taka zamyślona. Ciągnełam.- A, co nie wolno? Odwalcie się wszyscy od demnie. krzyknęła i wstała z ławki.- Dobra, sory ja tylko się o ciebie martwię, bo się przyjaźnimy. Próbowałam ją uspokoic.- Zostaw mnie, wcale że nie jesteśmy. Burknęła. To co powiedziała za bolało mnie, ale już nic nie powiedziałam. - Nie cieszycie się? Przyszli wasi kochani chłopcy! żartował Tom, a Bill go sturchną, bo widział że coś jest nie tak....
C.D.N
Jak widac, odcinki pisze dłuższe. Zapraszam na następny...
czwartek, 14 czerwca 2007
Odcinek 18
-Dobra, pora wstawac. Powiedziałam do Billa i podniosłam się z jego łóżka.- Poczekaj, jeszcze chwile. Prosił.- Kochanie, będziemy mieli jeszcze dużo czsu, a teraz ide zrobic coś dla nas na śniadanie. Powiedziałam mu stanowczo.- No, dobra. - Dozobaczenia w kuchni. Posłałam mu słodkiego buziaka i zniknęłam za drzwiami. W kuchni była już Justyna.- Cześc, dawno wstałaś? Spytałam.- Jakieś pół godziny temu.- A Tom gdzie?- W łaźeńce, poszedł się umyc. No ale opowiadaj jak tam się spało z Billem?- Wielkie mi halo, poprostu nie mogłam zasnąc, poszłam do niego i razem zsneliśmy.- No dobra, to co robimy śniadanie?- Nom, a co przygotujemy? Spytałam jeszcze.- Może kanapki i herbatę? Zaproponowała kumpela.- Dobra myśl. Powiedziałam i razem z Justyną zaczęliśmy przygotowywac śniadanko dla nas i dla chłopców. Po chwili wszystko było gotowe, a do kuchni wszedł Tom.- O śniadanko, koffane jesteście!- No pewnie że jesteśmy!. Pójdę obudzic Billa. Powiedziałam i poszłam, po mojego skarba.- Billuś, wstawaj.- Już wstaje. Billuś? Hmmm... Podobam mi się.-Naprawdę? No dobra, ale chodź na śniadanie bo herbata stygnie.- Już, już. Wstał i wzią mnie na ręce.- Co ty robisz? Spytałam.- Niosę moją księżniczke, na śniadanie. Ruszył w strone kuchni.- Wow, na śniadanie w wielkim stylu! Powiedziała Juti.- No, a jak. Zaśmiałam się i razem z Billem uśiedliśm do stołu.- No, to smacznego. Dodał jeszcze Tom i zabrał się łapczywie za jedzonko( widac że mu smakowało:).- No i jak smakował? Spytałam chłopców.- Oczywiście. Odpowiedzieli wspólnie.- To co teraz będziemy robic? - Niewiem. Odpowiedziałam...
C.D.N
środa, 13 czerwca 2007
Odcinek 17
- No i jak? Podoba wam się? Zapytał Bill.- Jasne. Tu jest pięknie. Odpowiedziałam.- No to teraz trzeba się rozpakowac. Dodała Justyna i wszyscy zaczęliśmy się rozpakowywac. Potem zamówiliśmy coś do jedzenia, bo my z kumpelą nic nie jadłyśmy jeszcze dzisiaj... Po skończonym posiłku włączyliśmy telewizor i oglądaliśmy Vive niemiecką. Właśnie laciała jedna z piosenek TH.- Jaki to uczucie widziec swój teledysk? Spytałam Toma, bo bardzo mnie to ciekawiło.- Szczęście, że doszliśmy tak daleko. Odpowiedział i uśmiechną się do mnie,a ja odwzajemniłam tym samym.- Nudzi mni się! So porobimy? Justyna była zwiercona.- A, co byś chciała? Zapytali chłopcy.- Niewiem wyjśc, gdzieś.- No, ale gdzie?- Może do kina? Dawno nie byłam, Sandra zresztą też nie.- Fakt dawno nie byłam. - No, to ubierac się idziemy do kina! Krzykną rozkazująco Tom.- Tak jest, kapitanie.Odpowiedziałam i wszyscy zaczęli się śmiac. Po jakiś czsie dotarliśmy do kina, ale nie mogliśmy się zdecydowac, na jaki film pójdziem. Bliźniacy chcieli na film akcji, ma my na komedie romantyczną.- No, dobra naradzimliśmy się z Tomem i pójdziemy na jakąś komedie romantyczną, a następnym razem na fil akcji. Powiedział Bill.- Stoi. Odpowiedziałam i poszliśmy zając miejsca. Ja siedziałam między Billem a Tomem, a Juti koło Toma. Film był świetny.- To, co wracamy do hotelu, czy jeszcze gdzieś idziemy? Spytał Tom.- Chyba wracamy. Powiedziała Justyna.- To wracamy. Powiedziałam, wspólnie z Billem. Szliśmy spacerkiem dlatego do hotelu dotarliśmy, po jakiejś godzinie. Było już późno, dlatego położyliśmy się wszyscy spac. Bracia w swoim pokoju, ja z psiapsiółą w swoim. Nie mogłam zasnąc, tylko przewracałam się z boku na bok. Postanowiłam iśc do kuchni i się napic. Potem poszłam do chłopaków, przyklęknełam przy łóżku czarnego.- śpisz? Zapytałam szeptem żeby nie obudzic Toma.- Spałem , ale teraz już nie śpie. Uśmiechną się do mnie.- Sorki, obudziłam Cię ale nie moge zasnąc.- To połuż się ze mną . Powiedział i zrobił mni miejsce na swoim łóżku.- Ale to tak wypada? Nie wiedziałam czy się położyc.- Przecierz tylko się położysz.- No dobra . Położyłam się kolo niego, a on mnie przytulił i zasneliśmy.- Wow, brat szybki jesteś. Usłyszałam głos Toma, który stał za mną.- Zamknij się ona tylko koło mnie spała bo nie mogła zasnąc. Oburzył się na brata Bill.- Dobra, śpijcie sobie gołąbeczki. Tom wyszedł z pokoju a ja z Billem dalej leżałam na łóżku...
wtorek, 12 czerwca 2007
Odcinek 16
-Za co to było? Spytał Tom. - A tak dla zabawy, za to że mnie wrzuciłeś do wody. Odpowiedziałam i wszyscy zaczeliśmy się śmiac. Zaba trwała w najlepsze aż 4 godzinki. - No chyba pora już wraca? Stwierdziła Justyna. - Nom, już późno ale może pójdziemy jeszcze coś zjeśc? Zaproponował czarny. - Niezła myśl, ale gdzie? Zapytałam. - Do fajnej knajpki odok. Odpowiedział na moje pytanie Tom. Poszliśmy do się przebrac, a ja jeszcze wysuszyłam swoje długie ciemne włosy. Potem ruszyliśmy do knajpki, a jakieś jedzonko, no bo wszyscy byliśmy głodni. Po chwili siedzieliśmy przy stoliku, i zamawialiśmy co kto chciał. -No, to kiedy się przeprowadzamy? Zapytałam chłopców. - Możemy nawet dzisiaj. Krzykną Tom. - Nie dzisiaj, to już za późna godzina. Stwierdziłam. - No, to jutro. Powiedział tym razem ciszej dredziarz. - Może byc. Kiwnełyśmy głowami zgodnie z kumpelką. - No to my wynajmiemy, jutro apartament, i się wprowadzimy. Rzekł Bill. - Ok, to na którą mamy byc gotowe. Zapytała na końec Juti. - Odpowiada wam 12? - Odpowiada. Powiedziała Justyna, a ja ją poparłam. Po skończonym posiłku. Poszliśmy najpierw w stronę naszego hotelu. - No, to do jutra. Powiedział Tom. - Do jutra. Rzekłam z psiapsiółą. Bracia poszli do swojego hotelu, a ja z Jutyną wypoakowałyśmy swoje mokre stroje. Potem przebrałyśmy się i poszłyśmy spac. Wstałyśmy o jedenastej, bo zapomniałyśmy nastawic budzika. - O, nie bliźniaki, będą za godzine a my niespakowane jeszcze. Zaczęłyśmy latac po pokoju i się pakowac, oraz musiałyśmy się jeszcze ubrac. - Ja, już prawie spakowana, a ty? Spytałam kumpeli. - Ja też. Nagle rozległo się pukanie do naszego pokoju. To byli kochani bracia. - Już, gotowe. Zapytali. - No już prawie. Odpowiedziałam za Justynę i siebie zasówając swoją torbę. - Już spakowane.Powiedziała po chwili Justyna, i wszyscy wyszliśmy z pokoju. Załatwiliśmy jeszcze sprawe z płatnością za pokuj w, którym już z Juti nie mieszkamy, i ruszyliśmy w drodze do nowego hotelu. Po jakiejś godzinie, byliśmy na miejscu, chłopaki wzieli nasze torby, i klucz od apartamentu. I poszliśmy... W pokoju było super, akurat z mojego i z Justyny, rozlegał się piękny widok na Berlin.
C.D.N
poniedziałek, 11 czerwca 2007
Odcinek 15
- Chciałam powiedziec że nasza odpowiedź brzmi...- No dokończ!!! Tom był niecierpliwy.- TAK!!! Krzyknęłam razem z Justyną. Chłopcy byli szczęśliwi.- No to macie naszą odpowiedź, a co teraz będziemy robic? Spytałam zainteresowana co odpowiedzą.- Co powiecie na wypad na basen? Bill mnie zaskoczył.- Może byc, tylko nie byłyśmy przygotowane spakujemy się a wy tu na nas poczekajcie. Poleciałam razem z kumpelą się pakowac, a chłopcy siedzieli na łóżku( akurat trafili na moje:). Wziełam strój ręcznik i takie tam podobne żeczy potrzebne na basen...- To co już się spakowałyście?- Tak, ja już jestem gotowa.- Ja też to chyba możemy już iśc? Powiedziała Justyna.- Nie, chyba tylko idziemy!!! Tom z Billem wypchali nas za drzwi. Po trzydziestu minutach byliśmy w jakimś aqa parku( wyglondał spoko). Chłopaki postawili nam karnety( to było miło z ich strony!!!), i po chwili wszyscy się chlapaliśmy w cieplutkiej wodzie. Nagle ja z Billem zaczeliśmy się chlopac, i nie zauważyłam jak podszedł do mnie z tyłu Tom, podniósł mnie do gury i wżucił do wody. Wszyscy zaczeliśmy się z tego śmiac. Ale ja żekłam:- Ja nie umiem pływac, więc nie rób tak więcej.- Dobra chciałem trochę rozruszac atmosferę. Odparł.- Wybaczam Ci, i udało Ci się ją rozruszac. Powiedziałam i zaczęłam go chlapac...
C.D.N Już wyjaśniam dlaczego Justyna zniknie za jakiś czas z tego opowiadania. Otóż moja przyjaciółka też jest Justyną ale ona się do mnie nie odzywa więc dlatego taki scenariusz wymyśliłam... Narka!!! Zapraszam na następny odcinek jeszcze w tym tugodniu!
|